czyli o Wrocławiu z innej strony
Blog > Komentarze do wpisu

Powódź we Wrocławiu

Ten wpis dedykuję wszystkim, którzy w dniach powodzi tysiąclecia we Wrocławiu okazali męstwo i solidarnie walczyli z żywiołem. Im zawdzięczamy to, że dziś mówiąc „Jestem z Wrocławia” czujemy dumę...

12 lipca 1997 roku. Sobota. Cała Polska żyje informacjami z Dolnego Śląska, Kotliny Kłodzkiej, Opola, Raciborza, Kędzierzyna Koźla. Cała Polska organizuje pomoc powodzianom. Również z Wrocławia wyruszają konwoje z żywnością i darami dla powodzian z zalanych terenów. Wkrótce jednak sama stolica Dolnego Śląska ma znaleźć się pod wodą. Fala powodziowa nieubłaganie zbliża się do miasta. Nikt chyba nie wyobraża sobie z jakim impetem kataklizm uderzy na Wrocław i jakie to przyniesie skutki...

Media niemal do końca uspokajają: powodzi we Wrocławiu nie będzie, bo wrocławski system hydrotechniczny wybudowany jeszcze przez Niemców jest przygotowany na powódź i skutecznie ją powstrzyma. Po podtopieniu Opola prezydent Wrocławia Bogdan Zdrojewski apeluje do mieszkańców miasta, aby zaczęli gromadzić zapasy wody i przygotowali się na niebezpieczeństwo powodzi. Jest 10 lipca. Do zalania Wrocławia zostały 2 dni. Paniki nie ma. Mało kto wierzy, że miasto nawiedzi powódź. Strażacy, wojsko i mieszkańcy dzielnic położonych najbliżej Odry zaczynają umacniać nadodrzańskie wały. Tak na wszelki wypadek...

Stan wody na Odrze szybko się podnosi. Zapada decyzja, żeby wysadzić wały w podwrocławskich Jeszkowicach i Łanach, co pozwoli wezbranym wodom Odry rozlać się na polach przed Wrocławiem. Wierzono, że uchroni to stolicę Dolnego Śląska przed zalaniem. Pod wpływem protestów tamtejszych mieszkańców władze województwa rezygnują z tych planów. Robi się coraz bardziej dramatycznie. W południe 12 lipca fala powodziowa dociera do Wrocławia. Poziom wody rośnie bardzo szybko. Przy mostach w centrum zbierają się mieszkańcy obserwujący spienione wody Odry. Ruch uliczny praktycznie zamiera. Słychać tylko syreny wozów straży pożarnej, policji, pogotowia ratunkowego, gazowego, energetycznego... Żywioł rośnie w siłę z każdą godziną. I zaczyna się... Woda wdziera się do miasta.


Wał z worków z piaskiem w rejonie hydroelektrowni. Do Rynku jest stąd kilkaset metrów
Foto: Wroclaw.Dolny.Slask.pl

Lokalna Telewizja Dolnośląska TeDe, mieszcząca się wówczas na 19. piętrze Poltegoru przerywa nadawanie normalnego programu i przez najbliższych pięć dób zaczyna nadawać non stop na żywo program informacyjno – koordynujący akcję przeciwpowodziową. Od 13 lipca z anteny TeDe niemal nie schodzi prezydent Wrocławia Bogdan Zdrojewski, starający się za pośrednictwem mediów informować mieszkańców o zagrożeniu, koordynować walkę z żywiołem i niesienie pomocy potrzebującym. To właśnie przy TeDe spontanicznie tworzy się „społeczny komitet ratowania miasta”, który stara się jak może opanować sytuację. Pełni rolę prawdziwego centrum zarządzania kryzysowego. „Potrzebny ciągnik na Niskie Łąki... Tarnogaj czeka na piasek... Worki na Buforową... Potrzebni ludzie do ratowania zoo...” – takie komunikaty można usłyszeć na antenie lokalnej Telewizji Dolnośląskiej. Podobnie wyglądają w tym czasie ramówki wszystkich wrocławskich stacji telewizyjnych i radiowych. W lokalnym oddziale TVP Wrocław powodziowe serwisy informacyjne prowadzi Magda Mołek. Tak, ta Magda Mołek, teraz gwiazda TVN! Wrocławskie redakcje prasowe jednoczą się i wydają jedną bezpłatną gazetę. Publikują w niej m.in. instrukcje, jak układać worki.

A na wałach i na ulicach trwa walka. Z wodą. Z żywiołem. Ze zmęczeniem. Pierwszy zostaje zalany Kozanów – wielkie blokowisko wybudowane, jak się później okazało, na terenie polderu, przewidzianego przez Niemców do zalania w przypadku powodzi. Potem woda atakuje południowo – wschodnią część miasta. Stamtąd dostaje się do śródmieścia i płynie w kierunku centrum. Zalewa Piłsudskiego, Kościuszki i fragment Świdnickiej. Zbliża się pod Dworzec Główny. Tłumy mieszkańców układają worki z piaskiem. Woda zatrzymuje się niemal u drzwi najważniejszego wrocławskiego dworca kolejowego. Wydaje się, że wyremontowany niedawno rynek również zostanie zalany. Woda dociera jednak do fosy miejskiej, która spełnia jakby rolę zbiornika retencyjnego. Fosa wypełnia się po brzegi i woda zatrzymuje się. Pomagają też wały z worków z piaskiem budowane przez mieszkańców wprost na ulicach. Rynek uratowany. Podobnie jak Ostrów Tumski, o który walczą setki mieszkańców miasta. Podobnie jak ogród zoologiczny i cały Biskupin, o którym mówiono, że pierwszy zostanie zatopiony, bo cały jest wyspą i Odra oblewa go z każdej strony. Pomagają wszyscy. Nawet mieszkańcy dzielnic, do których woda nie dociera, bo są położone nieco wyżej. Pod wieżą ciśnień na al. Wiśniowej setki ludzi sypią piasek do worków, które potem przewożone są tam, gdzie są potrzebne. Na Krzykach ludzie opróżniają wszystkie piaskownice, a kiedy brakuje piasku w worki sypią ziemię. Starsze kobiety – mieszkanki Krzyków, pamiętające być może czasy wojny, przynoszą kawę, herbatę i robią kanapki. Prawdziwe pospolite ruszenie. Każdy pomaga jak może. Piekarnie, cukrownie, chłodnie, spółdzielnie rolnicze dostarczają worki. Niektóre docierają samolotami z Gdańska, Warszawy, Poznania. Na wały i uliczne barykady przeciwpowodziowe trafia niemal pół miliona worków z piaskiem.


Wrocław walczy. Wrocław nie poddaje się, bo zawsze jest trochę niepokorny...


Jak zawsze wspaniale oświetlone zabytki Ostrowa Tumskiego wygladały w dniach powodzi nieco absurdalnie, ale i... pięknie
Foto: http://darkasz.republika.pl/powodz.html


Walka z żywiołem na Wyspie Piaskowej, w tle katedra i zabytki Ostrowa Tumskiego
Foto: Powódź - Raport strat we Wrocławiu (UM Wrocław)

Wszyscy słuchają wiadomości z Trestna. W tej niewielkiej podwrocławskiej wsi znajduje się najważniejszy dla Wrocławia wodowskaz. Odra płynie tu jeszcze jednym korytem, dopiero za Trestnem się rozwidla i wpływa do Wrocławia. Z Trestna przez cały czas nadaje Zbigniew Mrozek. Wcześniej przyjechał do matki, która na zlecenie IMiGW mierzy poziom wody na Odrze. Cała wioska, razem z matką Mrozka zostaje ewakuowana amfibiami, ale Zbigniew Mrozek zostaje i na ochotnika mierzy poziom wody. Przez cały czas powodzi drogą radiową nadaje strategiczne dla mieszkańców Wrocławia informacje. Średni poziom wody w tym miejscu wynosi zazwyczaj ok. 350 cm, jak przekroczy 430 cm – ogłasza się stan alarmowy. Teraz jest 724 cm.

Mapa zalanych terenów we Wrocławiu podczas powodzi w 1997 r.

Kiedy poziom wody się stabilizuje okazuje się, że pod wodą jest ponad 30% miasta. Znaczna część prawie 700 - tysięcznego Wrocławia nie ma wody, prądu, gazu. Komunikacja miejska jest sparaliżowana – nie kursują tramwaje, autobusy jeżdżą bez rozkładu. Na zalanych ulicach najlepszym środkiem transportu okazują się pontony, kajaki i wszelki sprzęt pływający. Do zalanych dzielnic docierają wojskowe amfibie z zapasami wody, żywnością i lekarstwami. Wokół woda, a we Wrocławiu słonecznie, ciepło, potem zaczyna ponownie padać. Mówi się o drugiej fali powodziowej. Na zalanych terenach życie towarzyskie kwitnie na dachach. Tam wyprowadza się psy, spotyka z sąsiadami, czasem grilluje. Nad miastem pojawiają się śmigłowce. Lata ich ponad 30. Hałas ich silników zagłusza wszystko. Media informują jak komunikować się z załogami śmigłowców: kolor biały – potrzebna ewakuacja, czerwony – potrzebna żywność i woda, niebieski – potrzebna pomoc lekarska.

Wrocław pod wodą - więcej zdjęć na Wrocław.Dolny.Slask.pl

Wrocław za sprawą wielkiej liczby mostów nazywany bywa często „Wenecją Północy” – teraz nie jest to pusty frazes! Woda, która tak szybko wdarła się do miasta, nie chce go tak prędko opuścić. Niektóre ulice w centrum pozostają pod wodą przez 8 dni. Te bliżej rzeki jeszcze dłużej.

Miedzy wrocławianami zaczynają krążyć powodziowe dowcipy – znak, że mieszkańcy nie stracili ducha, np. taki:
Dzwoni pani do komitetu przeciwpowodziowego i mówi, że na podwórku ma dwa psy na łańcuchu. - A na jak długim? - pytają w komitecie.
- No, ze dwa metry.
- Łańcuch przedłużyć - słyszy w odpowiedzi - będzie szła fala trzymetrowa.

Albo taki:
Rozmowa telefoniczna dwóch wrocławian.
- Co tam u Ciebie?
- No, nie przelewa się, a u ciebie?
- Mi nie uszło na sucho.
- A co tam u twojej siostry?
- Wody odeszły.


Rodzą się powodziowe anegdoty. W wywiadach po powodzi Bogdan Zdrojewski opowiada, jak bladym świtem, przyjechał na skrzyżowanie Świdnickiej i Piłsudskiego, które było zalane, ale wciąż działała tam sygnalizacja świetlna. Cisza, spokój, nad wodą unosiła się poranna mgiełka. Nagle na skrzyżowanie podpłynął młody człowiek na kajaku. Widząc czerwone światło, wyhamował kajak, obejrzał się w lewo, w prawo i ruszył dalej...


Kompilacja zdjęć powodziowych - filmik sklejony przeze mnie
Źródło: Youtube.com

Co zmieniło się po powodzi we Wrocławiu? Paradoksalnie po przejściu wielkiej wody Wrocław jeszcze wypiękniał. Szybko zaczęły się remonty ulic i zalanych budynków. Kilkadziesiąt starych kamienic trzeba było wyburzyć, ale ich miejsce powoli zajmują nowe budynki. Nawet dziś niektóre z obecnie prowadzonych remontów są konsekwencją powodzi. Ale największa zmiana nastąpiła w mentalności mieszkańców. Niedawne badania pokazały, że mieszkańcy Wrocławia są bardzo dumni ze swojego miasta. Może nawet najbardziej w Polsce! Wydaje mi się, że na świadomość tej dumy wpływ miała również wielka woda z 1997 r., a przede wszystkim to poczucie solidarności, chęci niesienia pomocy innym, ratowania starówki, Ostrowa Tumskiego, ogrodu zoologicznego i wspólnej walki z żywiołem. Podczas powodzi mieszkańcy Wrocławia zrozumieli, że naprawdę walczą o SWOJE miasto, a nie o jakąś poniemiecką mieścinę, do której zostali przymusowo przesiedleni. Walczyli o swój Wrocław. Wiedzieli już o skomplikowanych dziejach tego miasta, że był kiedyś Breslau, że krzyżowały się tu losy wielu narodów, a każdy z nich pozostawił po sobie dziedzictwo, które my – współcześni wrocławianie musimy ocalić przed kataklizmem. Walczono o miasto, o którym parę tygodni wcześniej Papież Jan Paweł II powiedział: „Wrocław jest miastem położonym na styku trzech krajów, które historia bardzo ściśle ze sobą połączyła. Jest poniekąd miastem spotkania, jest miastem, które jednoczy.”
Te słowa zobowiązują...

12 lipca 1997 r. Wrocław zaczął tonąć. Ale nie utonął. Dzięki swoim mieszkańcom.

środa, 11 lipca 2007, wroclawzwyboru

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2007/07/11 23:58:11
Chociaż nie jestem z Wrocławia i wtedy jeszcze tutaj nie mieszkałem (choć sypałem worki w swoim mieście rodzinnym), to czuję się wrocławianinem i... czytałem to ze łzami w oczach. Dziękuję.
-
Gość: , priv2.ikatel.pl
2007/07/12 10:04:04
W 1997 roku zaczynałam liceum. Nie myslałam nawet o tym, gdzie pójdę na studia. Gdy zobaczyłam piekny Wrocław walczący z takim poświęceniem z Wielką Wodą, gdy zobaczyłam mieszkańców ratujących swoje miasto, gdy zobaczyłam taką miłość ludzi do swojego miejsca na ziemi wiedziałam już, że ja kiedys chcę w tym mieście mieszkać.
Jestem tu od 5 lat. Skończyłam studia, mam tu rodzinę. I jestem dumna, że tu jest mój dom!
Dziękuję za wzruszający tekst..
-
2007/07/12 10:04:24
Uciekałem z miasta w ostatnim momencie przez ostatni most w kierunku Warszawy jak na Psie Pole już wlewała się woda...ale z drugiej strony Wrocław to była betka w porównaniu do Opola czy podgórskich miejscowości, tam dopiero szła woda!

www.fototel.pl/

-
Gość: lechum, acmc22.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/07/12 12:05:38
Jechałem przez Wrocław tuż przed powodzią, wracałem już objazdem, potem w sierpniu 1997. Kocham to miasto. Piękny tekst, fotki wstrząsające. Dzięki.
-
Gość: Natalja, 87-205-226-254.adsl.inetia.pl
2007/07/12 13:27:38
Poplakalam sie czytajac tekst...
-
2007/07/12 16:37:30
Dzięki!! Nawet nie wiesz, jakie to ważne, że to napisałeś!
-
2007/07/12 20:11:46
No i się rozpłakałam.
Mama w ostatniej chwili przed powodzią zabrała z miasta babcię.
Urodziłam się we Wrocławiu i kiedyś tu wrócę.
-
2007/07/12 21:21:33
Pozdrawiam z Warszawy! Strasznie wyglądają te zdjęcia... :(
______________________
warszawa78.blox.pl - mój fotoblog o Warszawie
-
Gość: stefanam, dga70.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/07/12 22:19:50
co tam kajak- w relacji na żywo widziałem jak facet motorówką przejechał na czerwonym świetle.
-
2007/07/12 23:17:00
Zdrojewski do dzisiaj za to ma moją sympatię. Bo podczas gdy wojewoda wrocławski pojechał wtedy na wakacje do tropików, i nie wrócił z nich w kryzysowym momencie - Zdrojewski osobiście kopał łopatą i układał worki.
Szacun.
-
2007/07/12 23:24:04
"Podobnie jak ogród zoologiczny i cały Biskupin, o którym mówiono, że pierwszy zostanie zatopiony, bo cały jest wyspą i Odra oblewa go z każdej strony"

akurat waletowalem w t-15
na caly akademik ja z dwoma kumplami i same murzyni /jeden czestowal smazonym sledziem z kasza manna, podziekowalismy grzecznie:))/
zrec zero picia nul, ale obok kosciol akademicki/chyba? nie uprawiam religii/ uratowal woda 1,5 i pasztet
aha, mielismy liter spirytusu i telewizor w ktory to tede i gapilismy na poczatku.
poznej dali wode na ulice z hydrantu/czyjakmutam/ czerwono-czarna tylko do kibla, higieny zero.
na koniec pamietam jak se po swidnicka przechodzilem wody po szyje, ale trza bylo trafic na dworzec bo tylko tam mozno bylo cos zjesc.
takie mam wspomnienia kulinarno-higieniczne:))))
-
Gość: prawie teściowa, host-81-190-237-133.wroclaw.mm.pl
2007/07/13 00:01:33
i mnie okular zaszedł mgłą:)10 lat temu byłam jedną z ładujących worki piaskiem na ul.Wiśniowej. Pamiętam staruszkę, która po północy przyniosła nam ciepłe naleśniki, bo nie miała siły inaczej pomóc. Pawełku świetnie ujęte te tragiczne i zarazem piękne chwile zjednoczenia w obliczu tragedii. Jestem dumna z Ciebie.
-
2007/07/13 16:15:16
Wspaniale napisane. Pamiętam bardzo dobrze powódź, choć miałam wtedy zaledwie 8 lat. Nie wiedziałam co się dzieje. Nie rozumiałam tego. Teraz, po 10 latach zdaję sobie sprawę, co powódź wyrządziła naszemu miastu.
Wrocławianie w chwili zagrożenia potrafią się jednoczyć!
Kocham swoje miasto!
Wrocław to najpiękniejsze miejsce na ziemi.
-
2007/07/14 13:36:38
wyobraz sobie,ze plyniesz pontonem lub craulem po swoim podworku,czy ulicy...w tamtych groteskowych dniach to byla proza
-
Gość: Magda, axv177.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/07/15 20:12:40
Regularnie odwiedzam ten blog, ale dopiero teraz zdecydowałam się na pierwszy komentarz :)
W lipcu 1997 miałam 5,5 roku. Na parę miesięcy przed rodzice zdecydowali się na opuszczenie Szczepina. U mnie wszystko działało - prąd, woda, gaz... ale pamiętam, że cały czas był włączony telewizor. Jako mała dziewczynka bardzo niewiele rozumiałam, ale zdjęcia pamiętam do tej pory. Takich rzeczy się nie zapomina.
Pamiętam, jak babcia przeczekiwała powódź, jak w telewizji śpiewali jakąś piosenkę dla powodzian, do końca nie wiedziałam, o co chodziło z Łanami, ale jak teraz słyszę, to aż mnie nosi.
Jakby teraz była taka klęska żywiołowa, nie zawahałabym się ani chwili, układałabym worki, robiłabym cokolwiek. Jestem bardzo emocjonalnie zwiazana z Wrocławiem - przywiązuję się do miejsc ;)
Dziękuję za piękną i wzruszającą notkę i pozdrawiam.
-
Gość: Ania - ankea, xdsl-14102.wroclaw.dialog.net.pl
2007/07/15 22:21:42
Ja miałam wtedy 11 lat, co prawda nie układałam worków, ale za to pakowałam dary dla powodzian w Cukrowni Klecina. Jestem dumna z Wrocławia każdego dnia - a za lato 1997 - szczególnie.
Chylę czoła przed autorem tego bloga - świetnie napisany tekst i dobór zdjęć! Pozdrawiam! :)
-
2007/07/20 07:38:18
Świetnie napisane.
-
Gość: Misiu, p508013f3.dip0.t-ipconnect.de
2007/07/31 05:43:44
Wie moze ktos gdzie mozna dostac ta Kasete TeDe z powodzi. Tam jest ok. 4 godzin nagrania. Bardzo mi na tej kasecie zalezy.
Jakby co tu moje GG: 4054850

Wroclaw byl, jest i bedzie zawsze najlepszy!
-
2007/09/06 23:07:17
ale sie wzruszylam...w 97 mieszkalam na kozanowie, na samym skraju wiec nie tak zle, w nocy przed fala wrocilysmy z obozu we wloszech, rodzice czekali na nas na nowym dworze, policjant wpuscil nas z powrotem na koz na wlasna odpowiedzialnosc. rano sie budze widok mam dokladnie na cale osiedle, 4 pietro, zaero budynkow zaslaniajacych panorame, a tu wenecja...cisza jak makiem zasial i tylko koles jeden w kajaku, piekny i tragiczny obraz...nie zapomne jak z kolezanka plywalysmy amfibia z zolniezami i rozdawalismy jedzenie...ach ten wroclaw...nie ma takiego drugiego miejsca na swiecie!!
-
Gość: , victoria.city-connect.pl
2007/12/29 17:02:34
Czytając to płakałam. Pamiętam jak fala powodziowa wdarła sie do naszego miasta a miałam w tedy zaledwie 6 lat. Najbardziej utkwiły mi zdjęcia które pokazywali w telewizji i piosenka która wtedy powstała "Moja i twoja nadzieja" i kiedy ją słysze wracają wspomnienia i łza się w oku kręci. Jestem dumna, że mieszkam w tym mieście i chciała bym podziękować tym którzy walczyli o miasto, a nie tak jak zrobił to wojewoda wrocławski - wyjechał wakacje.PO wrocławianach było widać że w chwili zagrożenia potrafili walczyć o miasto i potrafili sobi na wzajem pomagać . Choć od powodzi minęło już 10 lat wielu z nas będzie pamiętało jak by to sie stało wczoraj.Autorowi dziękuje za świetny tekst i zdjęcia.
-
Gość: , host-87-99-20-5.lanet.net.pl
2008/01/30 23:44:05
w 1997 roku miałam 13 lat, moja mama z młodszą siostrą przerażone wyjechały z miasta. Zostaliśmy z tatą. Tata niemal cały czas spędzał na wałach (mieszkamy na Biskupinie, wszyscy się baliśmy, że zatoniemy po dachy). Telewizja pokazywała straszne rzeczy non stop. Miasto tonęło, ale nie przestawało walczyć z olbrzymią wodą. Udało się, wszyscy mieszkańcy zjednoczyli się we wspólnym celu. Pamiętam jak pan Zdrojewski w utytłanych butach, z nieodłączną krótkofalówką, razem z mieszkańcami pakował piasek do worków. To był czas wielkiej grozy, coś co zostanie do końca życia w każdym z nas, który przeżył. Kocham moje miasto, także za wspaniałych ludzi.
-
Gość: Grzegorz ze Słupska, 213.25.19.13*
2008/02/07 14:10:37
Wkrótce zamieszkam we Wrocławiu,żona już tam jest, to był jej pomysł z tą przeprowadzką o 500 km...Chociaż byliśmy może 2 razy w tym mieście i nic więcej konkretnie nie łączy nas z Dolnym Śląskiem...no uparła się kobieta:).Jakis magnes ma w sobie to miasto:) Mam tylko nadzieję, że szybko wrośniemy i że taka powódź już się nie powtórzy.
-
Gość: kawiarniany, d90-129-234-125.cust.tele2.pl
2008/03/30 21:01:17
Miałem wtedy 19 lat. W tamtym czasie spędziłem prawie trzy doby w różnych miejscach naszego miasta - niezapomniana atmosfera! Ciężka praca, worki zrzucane ze śmigłowców, kanapki przynoszone przez starszych mieszkańców.Pozorna anarchia jeśli chodzi o przepisy (choćby ruchu drogowego) ale przypadków szabru dość mało. A i wszędobylskie szczury. Pozdrawiam.
-
Gość: Sophia, 78-131-216-107.tktelekom.pl
2008/07/25 14:37:41
Wspaniale napisane, wspaniałe komentarze, wspaniali ludzie. Strasznie się napłakałam. Ja w czasie powodzi byłam na urlopie. Spędziłam go siedząc w "maluchu" z uchem przy radiu i słuchając, czy mnie już zalało, czy nie. Jak wjeżdżałam do miasta, to płakałam - straszny widok mnie przywitał. Długo miałam wyrzuty sumienia, że moich rąk do pomocy zabrakło przy ratowaniu mojego miasta:-(
Na kasecie też mi zależy, proszę o jakieś info, moje GG 5278854. Pozdrawiam
-
Gość: Kana, 77.228.212.7*
2009/03/26 06:21:52
w 1997 ja jeszcze roczka nie miałam, rodzice opowiadali mi jak byłam troche starsza co sie to we Wrocławiu kochanym działo. Jestem bardzo dumna z tego że mogłam mieszkać w tym pięknym miejscu. Tekst jest świetny, mało się nie popłakałam
-
Gość: Majki, cop187.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/05/01 22:19:32
Pamiętam tę powódź jak zły sen... Do końca życia będę miał przed oczami widok oszalałej z rozpaczy kobiety, która w Opolu stała nad wodą patrząc w kierunku zalanej części miasta. Chciała dotrzeć do domu, w którym był jej synek. Były wakacje i chłopczyk został w domu, kiedy mama poszła do pracy. Prawie nieludzkim głosem zawodziła: "my tu nikogo nie mamy, mieszkamy od niedawna, on nie ma dokąd pójść, nie zna miasta, jak ja się do niego dostanę, jak ja go znajdę?" Nie wiem jak skończyła się ta historia... W 2002 roku mój brat mieszkał w Dreźnie. Znam ten strach: o bliskich, o dom, o to co będzie jutro. "Masz co jeść?" "Masz wodę?" "Czego potrzebujecie?" Dlaczego potrzeba kataklizmu, żeby w człowieku obudził się człowiek? Wrocław daje radę, nie zmogła go wojna napoleońska, oblężęnie Festung Breslau, ani powódź. Magiczne miejsce, wpływa na ludzi jakoś tak uszlachetniająco. Lubię tam być. Właśnie z niego wróciłem i już planuję kolejny wyjazd. Pod byle pretekstem. Żeby pobyć, podładować duchowe baterie i policzyć wreszcie wszystkie krasnoludki.
-
Gość: flow, acpj114.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/06/27 14:51:09
czyzby powtorka z rozrywki w 2009 ?
-
Gość: Wrocławianka, aads131.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/06/27 16:22:49
Miejmy nadzieję że nie będzie powodzi w 2009 roku , jak narazie są takie obawy gdyż dużo miejscowości jest juz pod wodą a do tego nadciągają fale nad kolejne. Władze mówia, że nie mamy sie czego obawiać że miastu nic nie grozi .. hm czy przypadkiem kiedyś juz tego nie słyszeliśmy?. Ogromnie współczuje zalanym na tą chwile terenom i bardzo chiałabym pomóc!! pozostaje sie tylko modlić aby opady ustały i nie było powtórki z 1997 roku. Obaiwam sie że już są ogromne straty w Kłodzku miejscowościąch nad Nysą kłodzką w okolicach Karpacza , Opola a nawet Wrocławia (Sobótka Kąty Wrocławskie) .. A zaczyna sie od niewinnego letniego deszczyku ;((
-
Gość: , 78.8.141.14*
2009/06/27 16:58:11
hmm.. z rozrywki...? W 1997 r. miałam 3 lata... ale pamiętam to... Mieszkam na kozanowie. Od kilku dni obserwuje Odre... Niby nic, ale zapowiadają więcej deszczy... Cały Wrocław sie boi... Mama mi opowiedała ze w 1997r. w sobote (przed falą) władze mowiły ze nic nam nie grozi, a obudzilismy sie w niedziele, wyjrzeliśmy przez okno i nie było za miło... mam nadzieje ze to sie nie powtorzy...;(
-
Gość: Mati, 84.9.63.16*
2009/07/03 09:37:54
W czasie powodzi mialem 10 lat. Dziekuje wszystkim ktorzy ratowali to piekne miasto. Jestescie bohaterami!
-
Gość: kiler, dynamic-62-87-248-253.ssp.dialog.net.pl
2009/07/12 10:22:33
dzisiaj 12 rocznica tamtych wydarzeń
-
Gość: , 78.133.203.16*
2009/07/13 17:52:58
Jestem z Radwanic (południowy wschód Wrocławia) miałem wtedy 7 lat i gdy napisałeś że z stąd szła woda zdecydowałem się że to napisze. Wstałem wtedy rano i usłyszałem kogoś mówiącego przez megafon, rodzice zaczęli pakować z pośpiechem najpotrzebniejsze rzeczy i uciekliśmy. Został tu tylko mój dziadek i wujek . Po powrocie ludzie mówili że wojsko w Siechnicach wysadziło wał aby woda nie poszła na Wrocław. Przez ten właśnie wyczyn moja miejscowość została zalana. Prawdopodobnie gdyby nie to, to woda nie poszła by w kierunku dworca.
-
Gość: , chello087207165042.chello.pl
2009/10/24 21:10:00
a ja? HY 1997 ŻARY CYRK i tam byłem we wrocławiu, widzialem i się udzielałem
-
Gość: , ncn.ac.uk
2009/11/02 11:25:59
Az mi sie lezka w oku zakrecila.
-
Gość: olga19, 188.146.100.195.nat.umts.dynamic.eranet.pl
2009/11/05 22:12:58
Przed przeczytaniem tego tekstu byłam po prostu dumna że urodziłam się w mieście Wrocław ale nie zdawałam sobie sprawy dlaczego tak naprewdę powinnam chwalic to miasto. Mieszkam w Miliczu (w miasteczku niedaleko wrocławia ). Bardzo wzruszył mnie ten tekst. Opowiada jak naprawdę wyglądało życie w czasie powodzi. Ja miałam wtedy 1 rok i wiem tylko że mój tata po ogłoszeniu prawdopodobieństwa wystąpienia powodzi pojechał po moją babcię która mieszkała na ul. Dibuiła by spokojnie przeczekała tą powódź.Jej blok nie zosał jeszcze naprawiony. Widac tam jeszcze ślady "wielkiej fali", pozrywana farba ze ścian klatki schodowej. rozpadające się schody....to nie wszystkie z pozostałości po powodzi...jestem dumna że istnieje takie miasto i tacy ludzie którzy nawet w czasie tragedii nie tracą dobrego humoru XD.
-
Gość: , aaey226.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/16 00:01:46
co zmieniło się od tamtego czasu? czy Wrocław jest przygotowany na masy lada dzień topniejącego śniegu, które zwiększą poziom wód do porównywalnego albo większego niż w 97 roku? to jest dobre pytanie
-
Gość: ktoś_z_krakowa, static-62-233-163-46.devs.futuro.pl
2010/05/21 11:40:29
minęło 13 lat, i niestety historia się powtarza, nigdy nie zapomnę tamtych i obecnych dni. Oby to wspólne zjednoczenie z 97r. , z okresu śmierci JP II, katastrofy w Smoleńsku nigdy nie zagasło i trwało wiecznie. Przestańmy się kłuci między sobą, w jedności siła.
-
Gość: Slavex, h82-143-171-115-static.e-wro.net.pl
2010/05/21 19:43:30
Gość, ktory jest autorem komentarza z lutego 2010 chyba jest prorokiem
-
Gość: gnieźnianin, host-81-190-230-101.wroclaw.mm.pl
2010/05/22 20:53:47
Mieszkam we wrocku od 2 lat,w 1997 służyłem w wojsku,powiem jedno wszyscy twierdzili i twierdz do dzisiaj ze tutaj jest najwiekszy burdel w Polsce i maja racje .Ja ,obecnie mieszkaniec trójkata bermudzkiego stwierdzam że wrocław powinien byc zatopiony caly i powinno zginąc co najmniej pół miasta ,może wtedy j.... warszafka zrozumie ze trzeba cos zrobic z regulacja rzek
-
Gość: Jerry, pd9eec076.dip.t-dialin.net
2010/05/23 00:34:27
Brawo drogi blogowiczu! Dopiero dzisiaj w zwiazku z nowa powodzia przeczytalem Twoj tekst. Prawcowalem wtedy w niemczech, a we Wroclawiu mieszkalem na zalanej ulicy Łąkowej. Ojciec, ktory mnie odwiozl do niemiec w ostatniej chwili, wracajac, przejechal przez most w Klodzku. Zaluje do dzis, ze nie moglem wtedy byc z Wami we Wroclawiu. Pamietam jak w 98 bylem w Zielonym Kogucie na Swidnickiej i byl tam tez pan Zdrojewski. Siedzial w takim ganku. Gdy wlasciciel dyskoteki powiedzial, ze jest Zdrojewski wszyscy bili brawo. Kocham Wroclaw, mam z nim zwiazane same najlepsze wspomnienia i poznalem tu fantastycznych ludzi. Dziekuje za Twoj tekst. Lezka w oku.
-
Gość: , 188.147.85.75.nat.umts.dynamic.eranet.pl
2010/05/28 09:55:43
jak była powódź to moja mama nic nie dostała bo powiedzieli że jest bogata a wtedy miała roczne dziecko
ja teraz była powódź to sie bałam o całą moją rodzinę i o wszyskich mieszkańców WROCŁAWIA ja się tam urodziłam
-
Gość: Gość, host-81-190-234-245.wroclaw.mm.pl
2010/06/29 12:23:25
Niedawno była powódź.Ja nie cierpiałam,ale szkoda mi tych ludzi,których zalało.Wyrazy współczucia dla potrzebujących.
-
Gość: Reniferowa, 1.ken.abpl.pl
2011/05/15 14:07:37
Z Wrocławiem jestem związana od lat, chociaż już w nim nie mieszkam. Powódź 1997 roku przeżyłam w innym zalanym doszczętnie mieście, więc doskonale rozumiem tych, którzy tego doświadczyli.
Dziękuję za poruszający tekst, budzący łzy ale też dumę z tego, że "moim" Wrocławiu mieszkają ludzie, na których zawsze można liczyć.

-
2012/10/30 20:55:00
Urodziłem się tuż przed powodzią!!!!
    Czytam i polecam: