czyli o Wrocławiu z innej strony
RSS
poniedziałek, 31 grudnia 2007
Między ulicami Legnicką (Friedrich-Wilhelm Strasse) a Braniborską (Berliner Strasse) oraz Dobrą (Dessauerstrasse) a Trzemeską (Mariannenstrasse), istniał niegdyś cmentarz, który pod względem wartości historycznej znajdujących się tam pomników nagrobnych mógł równać się do znanego Cmentarza Żydowskiego przy ul. Ślężnej. Nekropolia nosiła nazwę Grosser FriedhofWielki Cmentarz, i trzeba wyjaśnić, że nie nawiązywała do powierzchni, jaką zajmował cmentarz, lecz do zasług i osiągnięć ludzi, którzy tam spoczywali. Można wręcz powiedzieć, że pogrzebanie w tym miejscu nobilitowało i było wyrazem szacunku i podziwu żyjących dla zmarłego. Mimo, że formalnie był to tylko cmentarz komunalny.

Początki Wielkiego Cmentarza sięgają roku 1775. Wówczas król Fryderyk II wydał edykt zabraniający dokonywania pochówków w obrębie murów miejskich. Od tamtej pory ówczesne władze Wrocławia poszukiwały terenu spełniającego te wymagania. Budowę nowego cmentarza początkowo planowano na Przedmieściu Odrzańskim, ale po tym, jak okazało się, że z uwagi na wysoki poziom wód podskórnych, tamten obszar nie nadaje się do celów grzebalnych, zdecydowano się ulokować nowa nekropolię na Przedmieściu Mikołajskim, w miejscu zwanym Kantoreigarten. W 1777 r. cmentarz został poświęcony, w tym też roku wzniesiono cmentarną kaplicę (Begraebnis Kirche). Był to budynek usytuowany w centrum pola cmentarnego, wybudowany na planie prostokąta, z dwukondygnacyjną wieżą. Wnętrze było barokowe – ołtarz, ambona i empora organowa. Autorem projektu kaplicy klasztornej był Heinrich Gottlieb Dreyer.


Kaplica cmentarna na Wielkim Cmentarzu
Żródło: Wroclaw.Dolny.Slask.org.pl

Nowa wrocławska nekropolia została oddana w użytkowanie trzem ewangelickim parafiom ze Śródmieścia: św. Marii Magdaleny, św. Elżbiety i św. Bernardyna.

Cmentarz zakładany z myślą o znamienitych rodach mieszczańskich szybko zyskał szczególny charakter – zapełnił się pięknymi i kosztownymi nagrobkami. Z zachowanych opisów pomników nagrobnych warto wspomnieć m.in. o nagrobku Johanna Friedricha Waltsgotta, w formie piaskowcowej piramidy, nagrobku Johanny Eleonory Itzingen, z domu Neumann, wyposażonym w sporych rozmiarów urnę, przy której stała postać kobiety odziana w antyczny strój, a obok niej usadowiono siedzące postaci pogrążone w lekturze, czy też nagrobku Andreasa Kirschkego z postacią anioła gaszącego pochodnię życia.


Nagrobek
Johanny Eleonory Itzingen
Żródło: Wroclaw.Dolny.Slask.org.pl

Ponieważ Wielki Cmentarz był nekropolią dla ówczesnych „VIP-ów” warto przytoczyć tu kilka znamienitych nazwisk, dla których było to miejsce „wiecznego odpoczynku”:
- Donatus Gottlieb Menzel (1770-1842) – nadburmistrz Wrocławia w latach 1833-1838.
- Karl Gottlieb Lange (1780-1842) – nadburmistrz Wrocławia w latach 1838-1842.
- Johann Gotfried Selenke (1715-1787) – kupiec i fundator przytułku dla zubożałych kupców.
- Friedrich Lewald (1794-1858) – ekonomista, współpracownik pruskiego Ministerstwa Finansów.
- Gotfried Linke (1792-1867) – przedsiębiorca, początkowo produkował siodła, potem wagony kolejowe, jego firma stała się zaczątkiem wielkiej fabryki Linke-Hoffman- Werke.
- Friedrich Adolph Voigt (1807-1861) – redaktor „Schlesische Zeitung”.
- Wilhelm Gustav Benedict Traugott (1785-1862) – profesor medycyny, założyciel Kliniki Chirurgicznej we Wrocławiu.
- August Hahn (1792-1862) – rektor Uniwersytetu Wrocławskiego.
- Heinrich Philipp Bessalie (1800-1856) – królewski budowniczy instrumentów.
- Carl Daniel Friedrich Bach (1756-1829) – pierwszy dyrektor wrocławskiej Królewskiej Szkoły Sztuki, Budownictwa i Rzemiosła (Koenigliche Kunst- Bau- und Handwerkschule).
- Ernst Resch (1807-1864) – znany wrocławski malarz portrecista.
- Karl Gotthard Langhans (1732-1808) – architekt, we Wrocławiu zaprojektował m.in. pałac Hatzfeldów (pozostałości tego obiektu to dzisiejsza Galeria BWA przy ul. Wita Stwosza), gmach Resursy Kupieckiej (obecnie w tym miejscu znajduje się gmach wybudowanego później Teatru Lalek), Bramę Fryderycjańską (ul. Sienkiewicza, obecnie nie istnieje), pałac biskupi i kurię kanoników na Ostrowiu Tumskim, po zatrudnieniu na stanowisku dyrektora dworskiego urzędu budowlanego projektował głownie dla Berlina – jego dziełem jest m.in. słynna Brama Brandenburska.
Warto też wspomnieć o dwóch wrocławskich zamożnych i wielkich rodach, których przedstawiciele spoczywali na Wielkim Cmentarzu. Są to Eichbornowie – rodzina bankierska, właściciele banku Eichborn & Co. oraz Kornowie – znana wrocławska rodzina księgarzy i wydawców.


Nagrobek Chr. F. Runge'go
Żródło: Wroclaw.Dolny.Slask.org.pl

Nekropolia działała do 1867 r. Na początku XX wieku Wielki Cmentarz przejęły użytkujące go parafie św. Elżbiety i św. Marii Magdaleny, dlatego niekiedy nazywany był cmentarzem św. Marii Magdaleny (Magdalenenfriedhof). Decyzję o jego całkowitej likwidacji podjęto w 1957 r. Wkrótce wspaniałe nagrobki najzamożniejszych z możnych i najznakomitszych ze znakomitych wrocławian zostały zniszczone, a teren cmentarza zrównany z ziemią. Wielki Cmentarz podzielił smutny los wielu poniemieckich nekropolii we Wrocławiu.


Pawilony handlowo - usługowe znajdują się dziś na terenie dawnego Wielkiego Cmentarza. Tylko czy ktoś z handlowców zdaje sobie z tego sprawę?
Żródło: Wroclaw.Dolny.Slask.org.pl

Dziś w tym miejscu znajdziemy kilka bloków, paskudnych pawilonów handlowych i garaże. O przeszłości tego miejsca przypomniano sobie, kiedy podczas remontu ulicy Braniborskiej natrafiono na ludzkie szczątki.

Korzystałem ze znakomitego opracowania „Cmentarze dawnego Wrocławia” Marka Buraka i Haliny Okólskiej, Via Nova, 2007.

00:33, wroclawzwyboru
Link Komentarze (11) »
piątek, 14 grudnia 2007
Już jakiś czas temu, a dokładniej w ostatni weekend listopada, odbył się we Wrocławiu Blog Festival. Niestety nie mogłem w nim uczestniczyć. Jedną z atrakcji imprezy było spotkanie z Markiem Krajewskim, który nie tak dawno został blogerem. Pan Marek podkreśla, że prowadzi blog, a nie bloga, bo na zasadzie per analogiam odmienia słowo "blog", tak jak słowo "smog", a przecież nie mówi się "smoga". Ale w końcu to filolog klasyczny. Przyznać muszę, że takie zwracanie uwagę na poprawność gramatyczną trochę mi imponuje... Tak czy inaczej nie mogłem stawić się na Blog Festival, choć spotkanie z Markiem Krajewski, było dla mnie wystarczającą zachętą. Po zakończeniu imprezy szukałem jakiś relacji, ale te, które znalazłem w sieci były dość ogólnikowe. Z pomocą przyszedł Youtube.com i użytkownik o jakże dźwięcznym dla ucha nicku tvbreslau. Dzięki niemu na "Jutjubie" znalazło się nagranie całego spotkania z panem Markiem, które poniżej pozwalam sobie wkleić.

A dla miłośników twórczości Marka Krajewskiego jeszcze jedna dobra wiadomość: 10 stycznia 2008 r. do księgarń trafi kolejna książka tego autora - "Aleja samobójców". Właściwie to dzieło zbiorowe, napisane przez duet Marek Krajewski, Mariusz Czubaj. Tym razem akcja nie dzieje się w przedwojennym Breslau, a we współczesnym Gdańsku. Na szczęście wciąż jest to historia kryminalna. Zobaczymy jak ten "eksperyment literacki" przyjmą fani twórczości Krajewskiego. Twórca postaci Eberhada Mocka zapowiada jednak, że ten "bezwzględny pies sprawiedliwości" powróci. Wychodzi na to, że kolejne książki z serii "... w Breslau" są tylko kwestią czasu...

11:16, wroclawzwyboru
Link Komentarze (2) »
    Czytam i polecam: