czyli o Wrocławiu z innej strony
RSS
poniedziałek, 15 maja 2006
W otchłaniach internetu, a konkretnie na stronie Fotogalerie.pl znalazłem pięke zdjęcie. Niestety nie mam pojęcia gdzie je wykonano... A fotografia naprawdę klimatyczna...


13:55, wroclawzwyboru
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 08 maja 2006
We Wrocławiu krasnale były od zawsze... Choć na ulicach miasta można spotkać je od sierpnia 2005 r. Podobno to efekt tajnego porozumienia prezydenta miasta Rafała Dutkiewicza z Radą Starszych Rodu Krasnali. W efekcie tego paktu miasto zobowiązało się otworzyć Muzeum Krasnali (w kamieniczce Małgosia obok kościoła św. Elżbiety), a za zasługi dla miasta (bo to również krasnale ratowały Ostów Tumski i ZOO przed zalaniem podczas powodzi w 1997 r., ale w akcji widzieli je tylko nieliczni...) postawiono też krasnalom pomnik. I to nie byle gdzie - na głównym deptaku Wrocławia, na ul Świdnickiej. Dzięki temu krasnale zgodziły się wyjść na ulice i w nocy wykonują dla miasta ciężką pracę, w dzień zastygają niczym miniaturowe pomniki i dają się fotografować wrocławianom i turystom...


Muzeum Krasnoludków w kamieniczce Małgosia

A tak bardziej poważnie:
Historia wrocławskich krasnali sięga roku 1982, czyli ponurych czasów stanu wojennego. Pierwsze krasnoludki pojawiły się na murach dokładnie w nocy z 30 na 31 sierpnia 1982 r. - na transformatorze na Sępolnie i na bloku na Biskupinie. Krasnale to pomysł Waldemara Fydrycha "Majora", szefa Pomarańczowej Alternatywy, oraz jego przyjaciela Wiesława Cupały. Od tamtej nocy krasnale pojawiały się regularnie na plamach, które pokrywały nielegalne napisy typu "Solidarność" czy "Precz z Komuną". Z Wrocławia naścienne krasnoludki ruszyły w Polskę. Pojawiały się na murach w Gdańsku, Krakowie, Łodzi...


Krasnal Pomarańczowej Alternatywy

W latach 80. Wrocław przeżył krasnalą inwazję. 1 czerwca 1988 r. odbył się jeden z największych happeningów Pomarańczowej Alternatywy "Krasnoludkowa Rewolucja". 20 tys. osób przebranych za krasnoludki przeszło przez miasto radosnym korowodem. Milicja była bezradna. Bo co miała zrobić? Aresztować 20 tys. krasnoludków? O wrocławskich skrzatach mówiły media na całym świecie.

Oto fragment ulotki z tamtego okresu:

"Krasnoludek w historii świata odegrał dużą rolę. Jest istotą żyjącą w lasach, książkach, żywiącą się mchami, grzybkami i poziomkami, i jest nieznanym stworzeniem. Trudno obecnie definitywnie stwierdzić, czy mamy do czynienia z ssakami, czy o krasnoludkach można mówić jak o wielkich humanistach. Krasnoludki są pracowite. Władają też wszystkimi językami świata. Ani >Encyklopedia Britannica<, ani inne wielkie pozycje światowej wiedzy nie mówią inaczej o krasnoludkach jak o skrzatach kręcących się na leśnych duktach. Z ludzi, którzy mieli kontakt z krasnoludkami, znani są bracia Grimm, Tolkien, sierotka Marysia, królewna Śnieżka. Również Polska pod względem kontaktów z krasnoludkami należy do światowej czołówki, np. Brzechwa w okresie międzywojennym spotkał krasnala Hałabałę. Krasnoludek pracujący w kopalni, przy wyrębie lasu, opiekujący się królewnami to autentyczny roboczy ludek.

Krasnoludek, krasnal znaczy czerwony albo inaczej ludek chodzący w czerwonych czapkach.

Socjalizm w pełni docenił ideę krasnoludków, toteż w czasie Wielkiej Rewolucji Październikowej część Armii Czerwonej, szczególnie konnica Budionnego, przebierała się w czerwone czapki. Niektórzy dzięki nowej ideologii uwierzyli, że są krasnoludkami. Pomyłka została należycie naprawiona w Polsce. Czapki budionnówki są krótsze i bez pomponów. W PRL krasnoludki pojawiają się coraz częściej i prawdopodobnie będą widziane na ulicy Świdnickiej około 15, pod zegarem przy przejściu podziemnym. Krasnoludek może okazać się wielkim przyjacielem II etapu reformy w PRL. Fachowcy twierdzą nawet, że krasnoludek może być efektem tej reformy. Wydatna pomoc może okazać się owocna.

Przyjdź na ich spotkanie!!!

Nie jesteś gorszy od sierotki Marysi!
Niech żyją krasnale!
Polska może w przyszłości zostać eksporterem krasnoludków!
Niech żyje i rozkwita surrealizm socjalistyczny!
Wiwat drugi i każdy następny etap reformy gospodarczej!
Zapraszamy - skrzaty"

W ówczesnej absurdalnej rzeczywistości można było przeżyć tylko z absurdalnym poczuciem humoru...

Po 1989 r. krasnale we Wrocławiu zeszły "do podziemia". "Major", twórca Pomarańczowej Alternatywy wyjechał za granicę. O krasnalach niemal zapomniano. Miasto przypomniało sobie w końcu o nich w 2005 r. W sierpniu na ulicach Wrocławia stanęła pierwsza piątka skrzatów: Szermierz stanął na pl. Uniwersyteckim, Rzeźnik na Jatkach, Pracz Odrzański przy moście Piaskowym, a dwa Syzyfki na ul. Świdnickiej. Rzeźby zaprojektował Tomasz Moczek, absolwent wrocławskiej ASP.


Krasnal Rzeźnik na Jatkach


Krasnal Pracz przy Moście Piaskowym


Krasnale Syzyfki na ul. Świdnickiej

Krasnale z miejsca zdobyły sympatię mieszkańców miasta i odwiedzających Wrocław turystów, tak wielką sympatię, że czasem krasnale padały ofiarami porwań lub były uszkadzane podczas prób porwania. Od pewnego czasu krasnale mają wbudowane nadajniki GPS, dzięki czemu można je skutecznie chronić przed kidnapingiem. Baczniejszą uwagę zwracają na nie również patrole straży miejskiej i policji.

"Wrocław jest przyjazny krasnalom, więc na pewno jeszcze w tym roku pojawią się następne" - zapowiadają władze miasta. Prawdopodobnie już wkrótce na pl. Teatralnym pojawią się nowe Krasnoludki. Bedą to Parasolnik, Wierzbownik i Aktor z przyjaciółmi.

A potem może... Krasnal biznesem z laptopem przy Powstańców Śłąskich, Krasnal w sutannie obok katedry na Ostrowie Tumskim czy opalający się krasnal na pergoli obok Hali Ludowej?...

I jak tu nie wierzyć w krasnale? ;-)

20:13, wroclawzwyboru
Link Komentarze (23) »
    Czytam i polecam: