czyli o Wrocławiu z innej strony
RSS
sobota, 30 czerwca 2007
Zastanawialiście się kiedyś jak pachnie Wrocław? Na to pytanie spróbował odpowiedzieć Grzegorz Korczak. Tak powstała interesująca etiuda filmowa "Zapach". Jeśli ktoś nie widział tego filmu to POLECAM!


Jak pachnie Wrocław? "Pachnie domem moim - nie wiem jaki to zapach"
Oglądaj na Youtube.com



Parę słów o autorze filmu:
Grzegorz Korczak jest zdobywcą wielu nagród: pierwsze miejsca na festiwalu Offensiva’04, Happy End ’04 i ‘05, Krótki film 2005, a także 5-ty Sopot Film Festiwal. Ponadto jest on autorem 16-tu krótkometrażowych filmów fabularnych, 4 reklam, 4 teledysków, 5 filmów dokumentalnych i licznych animacji. Aktualnie przewodniczy warsztatom filmowym w Ośrodku Postaw Twórczych we Wrocławiu oraz na Festiwalu "Slot Art Festival" w Lubiążu. Był również współtwórcą kampanii reklamowej miasta Wrocławia oraz organizatorem ogólnopolskiego konkursu filmowego "Reklama Wrocławia". Jego filmy są powszechnie znane za granicą i były prezentowane m.in. w Nowym Jorku, Tokio, Paryżu, Barcelonie oraz w telewizjach Canal+, TVP, amerykańska CSS, jak również w kilku innych stacjach.

piątek, 29 czerwca 2007
W 1900 r. wytyczono dzisiejszą ulicę Ukrytą. Dwa lata później zaczęły powstawać w tym miejscu pierwsze secesyjne kamienice czynszowe. W odróżnieniu od sąsiednich ulic w Śródmieściu - okolic dzisiejszych ulic Sienkiewicza (Sternstrasse) i Nowowiejskiej (Michaelisstrasse) - zamieszkali je bogatsi mieszczanie. Świadczą o tym wyższe niż w okolicy kondygnacje kamienic, bogate sztukaterie sufitowe zachowane do dziś w niektórych kamienicach i tzw. przedogródki. Patronem ulicy został Heinrich Fiedler - założyciel Koenigliche Gewerbeschule przy ul. Prusa (Królewska Szkoła Rzemiosł - obecnie gmach Wydziału Architektury Politechniki Wrocławskiej) - ulica przed wojną nosiła więc nazwę Fiedlerstrasse.


Przedwojenny wygląd Fiedlerstrasse...
Foto: Wroclaw.Dolny.Slask.pl


... i obecna ulica Ukryta
Foto: Wroclaw.Dolny.Slask.pl


Detal kamienicy nr 17

Ulica przetrwała II wojnę światową w niemal nie naruszonym stanie, większość pięknych secesyjnych kamienic ocalała i możemy je podziwiać do dziś. Zniszczony został jednak południowy odcinek ulicy, a skrzyżowanie z ulicą Sienkiewicza było tak zasypane gruzem, że przez pewien czas nie wiedziano o istnieniu tej ulicy. W końcu ją "odkryto", a na pamiątkę tej historii nazwano ten cichy i spokojny zakątek Wrocławia ulicą Ukrytą.

12:02, wroclawzwyboru
Link Komentarze (1) »
wtorek, 26 czerwca 2007
Jakiś czas temu opublikowałem na blogu list otwarty do dyrekcji Arkad Wrocławskich. Zwróciłem w nim uwagę, że dyrekcja tego centrum handlowo - rozrywkowego najwyraźniej nie pomyślała o rowerzystach, którzy nie mają gdzie zostawić swoich bicykli, bo pod Arkadami nie ma stojaków na rowery. List przesłałem też na parę adresów e-mailowych, które znalazłem na stronie Arkad Wrocławskich i inwestora - firmy LC Corp. SA. Żadnej odpowiedzi się nie doczekałem, ale doczekałem się reakcji. Parę dni temu pod Arkadami Wrocławskimi zamontowano w końcu stojaki, do których można przypiąć rowery. Mała rzecz a cieszy. Podobno blogi to Piąta władza... Przy okazji dziękuję wszystkim Czytelnikom tego bloga, którzy poparli moją akcję - choćby w formie komentarzy pod listem. W końcu mogę to napisać: Arkady Wrocławskie są przyjazne dla rowerzystów. No gdyby jeszcze tą nieszczęsną ścieżkę wydłużyć w stronę ul Piłsudskiego...


Ścieżka rowerowa pod Arkadami Wrocławskimi
Foto: SkyscraperCity - Citywroc

09:58, wroclawzwyboru
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 25 czerwca 2007
Może nie wypada się chwalić, ale co tam... ;-) Jestem w Top 10 najczęściej czytanych blogów w kategorii Regionalne. Przede mną tylko eela. Chylę czoła przed Jej znakomitym blogiem, a wszystkim moim Czytelnikom serdecznie dziękuję!


Wrocław z wyboru w Top 10 (25.06.2007)


13:38, wroclawzwyboru
Link Komentarze (4) »
czwartek, 21 czerwca 2007
Lech Janerka to wrocławska legenda muzyczna. Żyłem w błogim przekonaniu, że znam całą płytotekę Janerki, ale przez przypadek na Youtube.com znalazłem pewną piosenkę, której nie znałem... Wpadła mi w ucho od pierwszego taktu, a klip równie świetny jak muzyka, naprawdę klimatyczny i taki... wrocławski!

Panie i Panowie, oto "Nadzieja o Wrocławiu" Lecha Janerki... Zapraszam do obejrzenia i posłuchania.

Lech Janerka skomponował "Nadzieję..." w 2003 r. na zlecenie Urzędu Miejskiego Wrocławia. Piosenka miała pomóc w staraniach o Expo 2010. Wrocław przegrał tamtą bitwę, ale teraz stara się o organizację Expo 2012. O piosence stało się cicho... A szkoda! Warta jest uwagi, prawda?

11:27, wroclawzwyboru
Link Komentarze (2) »
środa, 20 czerwca 2007
Ten wybudowany naprzeciwko ratusza w 1904 r. budynek wciąż wygląda imponująco, ale jego oryginalny wygląd był zupełnie inny i wraz z przebudową na fali modernistycznej prostoty i funkcjonalności bezpowrotnie "zaginął".


Bracia Barasch wiedzieli co to marketing - jeszcze podczas budowy rusztowania ozdobiono ogromnymi zdjęciami domów handlowych wybudowanych w innych miastach przez ich firmę
Foto: Wroclaw.Dolny.Slask.pl

Współczesny SDH "Feniks", przed wojną znany jako Dom Handlowy Braci Barasch (Warenhaus Gebr. Barasch), został wzniesiony w 1904 r. w stylu secesyjnym, ale w swojej oryginalnej formie przetrwał niewiele ponad 20 lat. Wrocławski dziennik "Breslauer Zeitung" 3 pażdziernika 1904 r. informował, że następnego dnia zostanie otwarty pierwszy w stolicy Dolnego Śląska dom towarowy - Warenhaus Gebr. Barasch. Na określenie monstrualnej - jak na owe czasy - budowli używano nawet określeń typu Katherdale des Kommerz (świątynia komercji) czy Warenpalast (pałac towarów). Niewątpliwie przysparzało to firmie braci Barasch splendoru. Bo i nowy dom towarowy był miejscem eleganckim, wręcz luksusowym, usytuowanym w najbardziej prestiżowym miejscu rynku - naprzeciwko ratusza, w pobliżu kościoła św. Marii Magdaleny.


Wielkie otwarcie nowego domu towarowego przyciągnęło tłumy klientów. Skąd my to znamy?
Foto: Wroclaw.Dolny.Slask.pl

Inwestorzy - bracia Arthur i Georg Barasch byli bogatymi kupcami, do których należało kilkanaście sklepów i domów handlowych w Magdeburgu, Gliwicach, Katowicach i Królewcu. Główna siedziba firmy Barasch mieściła się we Wrocławiu. I to we Wrocławiu Baraschowie postanowili otworzyć dom handlowy, który swoją secesyjną formą przyćmi nie tylko obiekty konkurencji, ale nawet wrocławski ratusz, naprzeciwko, którego zresztą był usytuowany.
Projekt budynku opracował w latach 1903 - 1904 architekt Georg Schneider. Przedstawił on aż cztery kolejne wersje budynku, udoskonalając formę i funkcję obiektu. Projekt powstawał, gdy we Wrocławiu królowała secesja. Ukończony został jednak już w schyłkowej fazie tego stylu, co widać było w elewacjach, które miały wiele elementów nawiązujących do architektury barokowej.


Kolejne wersje projektu elewacji budynku od strony Rynku przedstawione przez Schneidera
Foto: zbiory własne

Nowy dom towarowy był jednak obiektem bardzo udanym architektonicznie o awangardowej formie, który mógł równie dobrze powstać w Berlinie czy Brukseli. Nowoczesność i rozmiary budynku jak na warunki wrocławskie były imponujące. Suma długości elewacji wynosiła 120 m, powierzchnia rzutu 1600 m kw., powierzchnia całkowita 8000 m kw., a kubatura ponad 40000 m sześc. Budynek posiadał 5 kondygnacji handlowych, 7 wind, 6 wejść i 17 wielkich witryn. Wysokość budynku do gzymsu wynosiła 22 m, a wysokość wieży narożnej od strony Rynku wraz z wieńczącym ją podświetlanym, szklanym globusem 37 m. Wystrój urządzono z dużym przepychem, używając marmuru, klinkieru i szlachetnego drewna. Ozdobę wnętrz stanowiły rzeźby, reliefy, sztukaterie oraz kute secesyjne detale. Fasady wykonane ze śląskiego piaskowca, żelaza, brązu i szkła prezentowały formę niemieckiego baroku oraz secesji. Monumentalną elewację od strony Rynku wyposażono w pięciokondygnacyjną witrynę, zwieńczonym ponad piątym piętrem odcinkowym łukiem. Długa elewacja od strony Kurzego Targu była mocno przeszklona, podzielona horyzontalnie pasami złotej mozaiki.


Reprezentacyjna klatka schodowa
Foto: Wroclaw.Dolny.Slask.pl

Niestety w zaprojektowanym kształcie dom towarowy Braci Barasch przetrwał jedynie ćwierć wieku. Na fali przemian stylistycznych secesyjne rozbuchanie formalne drażniło miłośników czystej formy i funkcjonalizmu, niechętnych ornamentowi i barokowemu przepychowi, tak charakterystycznemu dla secesji. "Świątynia komercji" braci Barasch została uznana za pretensjonalny anachronizm i dlatego też właściciele chcąc dorównać wyrosłej im w międzyczasie konkurencji przystąpili do tzw. modernizacji - polegającej na odarciu budynku z jego secesyjnych cech charakterystycznych. W 1929 r. zlikwidowano zarówno globus, jak i wielkie secesyjne okno zwrócone ku ratuszowi. Tak charakterystyczny dla Wrocławia modernizm w tym obiekcie zdominował secesyjną formę.


Warenhaus Gebr. Barasch po modernistycznej modernizacji...
Foto: Wroclaw.Dolny.Slask.pl

Po dojściu Hitlera do władzy zaczęły się szykany i represje wobec Żydów. W szczególny sposób dotknęly one żydowskich sklepikarzy, nie oszczędzano też bogatych kupców żydowskiego pochodzienia, jakimi byli Baraschowie. W latach 1934-1935 Baraschowie postanowili zawiesić działalność w Niemczech i wyjechać za granicę. Budynek trafił pod zarząd hitlerowskich władz. Z tego okresu pochodzą archiwalne zdjęcia, na których widać fasadę budynku "przyozdobioną" hitlerowskimi swastykami.


Barasch z hitlerowskimi flagami
Foto: Wroclaw.Dolny.Slask.pl

Podczas wojny budynek został nieco zrujnowany, ale zniszczenia zostały szybko naprawione. 7 sierpnia 1946 roku zapadła decyzja o przekazaniu w użytkowanie Powszechnej Spółdzielni Spożywców budynku niegdyś słynnego domu towarowego braci Barasch. Wkrótce sklep rozpoczął działalność. W zrujnowanym Wrocławiu był to pierwszy spółdzielczy dom handlowy. W 1965 r. przyjęto dla sklepu nazwę SDH "Feniks", a w 1970 r. obiekt został wpisany do rejestru zabytków. Od początku lat 90. trwa modernizacja budynku, która w zamierzeniu ma przywrócić "Feniksowi" dawną chwałę i splendor, jaki niewątpliwie był udziałem przedwojennego Warenhaus Gebr. Barasch. Są nawet plany odtworzenia słynnego szklanego globusa wieńczącego niegdyś narożną część budynku...


Wizualizacja obecnie prowadzonej modernizacji "SDH Feniks" - na szczycie budynku widać słynny globus...
Foto: Wroclaw.Dolny.Slask.pl


... a tak budynek wyglądał do niedawna, zanim rozpoczęto prace renowacyjne i zakryto jego fasadę od strony Rynku ogromną reklamą
Foto: Wroclaw.Dolny.Slask.pl

Czy SDH "Feniks" odrodzi się z popiołów niczym mityczny feniks?

11:20, wroclawzwyboru
Link Komentarze (4) »
piątek, 15 czerwca 2007
"Napój miłosny" Gaetano Donizettiego to kolejne superwidowisko "na wodzie" przygotowane przez zespół Opery Wrocławskiej. Poprzedni projekt odgrywany na wolnym powietrzu i również "na wodzie" - "Gioconda" Amilcare Ponchiellego - odniósł wielki sukces. O ile jednak "Gioconda" była grana na ogromnej barce przycumowanej do nabrzeża Odry w pobliżu Ostrowa Tumskiego, o tyle akcja "Napoju miłosnego" rozgrywa się na scenie i pomostach wybudowanych specjalnie na potrzeby widowiska na stawie przy wrocławskiej Pergoli. Rozmach scenografii jest chyba jeszcze większy niż w przypadku "Gioconndy", a całe przedsięwzięcie jeszcze bardziej skomplikowane pod względem technicznym. Na potrzeby widowiska został wykorzystany nie tylko staw, ale niemal cały teren wokół Pergoli. - na trawnikach wybudowano koszary, a tuż za Pergolą wyląduje... balon! Przybędzie nim Dulcamara, od którego Nemorino kupi tytułowy "Napój miłosny". Jeśli dołożymy do tego ok. 200 wykonawców, którzy przewiną się przez scenę - w tym solistów, chór i balet, piękną grę świateł, w której wykorzystano również konstrukcję Pergoli, niezapomniane arie i perfekcyjną grę orkiestry pod batutą dyrektor Opery Wrocławskiej Ewy Michnik - to otrzymamy superwidowisko operowe na prawdziwie światowym poziomie. Z pewnością wrocławska inscenizacja "Napoju miłosnego" będzie dla widza niezapomnianym przeżyciem! Planom spektaklu plenerowego idealnie odpowiada Pergola, która jest jednym z najbardziej malowniczych miejsc Wrocławia. Piękna, tajemnicza, porośnięta na całej długości winoroślą... Reżyser Michał Znaniecki w pełni wykorzystał urok tego miejsca w letni wieczór.


Plakat reklamowy "Napoju miłosnego"
Foto: Opera Wrocławska

"Napój miłosny" opowiada o nieodwzajemnionej miłości biednego wieśniaka Nemorina do pięknej Adiny. Aby zdobyć jej przychylność kupuje on u wędrownego znachora Dulcamara napój miłosny, mający zapewnić mu powodzenie u dziewcząt i te faktycznie zaczynają mu okazywać względy. Młodzieniec przypisuje to działaniu napoju, nie wie bowiem, że dziewczęta dowiedziały się, że umarł jego bogaty wuj, zostawiając mu spadek, a eliksir to zwykłe wino... Czy Adina pokocha Nemorina? Jak skończy się ta historia?

Miałem przyjemność być wczoraj na próbie generalnej "Napoju Miłosnego" (dzięki Taniu za przepustkę ;-)) i mogę stwierdzić, że naprawdę warto wybrać się na dzisiejszą premierę. Niesamowite wrażenia gwarantowane!


Balet na i... w wodzie...
Foto: Gazeta.pl - Wrocław

"Napój miłosny" będzie grany w dniach 15-17 oraz 22-24 czerwca. Ceny biletów wynoszą od 20 do 120 zł. Opera zaczyna się o 21. Bilety jeszcze można kupić - szczegóły na stronie Opery Wrocławskiej.

Jak donosi portal e-teatr.pl, dyrektor Ewa Michnik już zapowiada, że za rok również na wrocławskiej Pergoli będzie można obejrzeć kolejną premierę: "Otella" Giuseppe Verdiego. Tak się rodzi największy teatr operowy w Polsce. Jest więc szansa, że spektakle operowe na wolnym powietrzu na stałe wpiszą się w kalendarz imprez kulturalnych stolicy Dolnego Śląska. W tym roku Opera Wrocławska zaprezentuje jeszcze jedno superwidowisko - premiera "Borysa Godunowa" Modesta Musogorskiego zaplanowana jest na 19 października 2007 r.

Ciekawostki:
  • budżet "Napoju miłosnego" to ok. 2,5 mln zł;
  • reżyser spektaklu Michał Znaniecki jest autorem ponad 100 spektakli muzycznych. W wieku 24 lat zadebiutował w mediolańskiej La Scali przedstawieniem opartym na muzyce Monteverdiego; był najmłodszym debiutantem w historii tej słynnej sceny operowej. Współpracował m.in. z Placido Domingo w Walencji;
  • każdy spektakl operowy na Pergoli może obejrzeć ok. 5 tys. widzów, z czego dla 3 300 przygotowano miejsca siedzące;
  • czasza balonu, którym przyleci jeden z bohaterów widowiska ma 26 metrów, czyli jest większa niż scena Opery Wrocławskiej.

11:25, wroclawzwyboru
Link Komentarze (1) »
piątek, 08 czerwca 2007
Jak poznańska dziennikarka uwierzyła w istnienie wrocławskiego metra, czym Poznań różni się od Wrocławia, czy istnieje wrocławska gwara, czym/kim jest szkieł, co to są pyry z gzikiem i czy Poznaniacy są sztywni - o tym wszystkim rozmawiałem parę dni temu z Dorotą z Podcastu Na Szage. Rozmowa została nagrana, zmontowana i skompresowana do formatu mp3. Zapraszam do posłuchania.

Podcast Na Szage - Rozmowy Poznańsko - Wrocławskie

09:26, wroclawzwyboru
Link Komentarze (6) »
    Czytam i polecam: