czyli o Wrocławiu z innej strony

Wpisy z tagiem: nauka

wtorek, 12 lipca 2011
Był geniuszem, to nie ulega wątpliwości. Przyjaźnił się z Einsteinem, korespondował z Leninem, w swoim domu gościł takie persony, jak Edison czy Marconi. Lista jego patentów jest imponująca – liczy ponad 200 pozycji. Nie ma jednak o nim wzmianki w „Encyklopedii Wrocławia” czy „Mikrokosmosie”. Polska edycja Wikipedii również milczy na jego temat. We Wrocławiu nie znajdziemy ulicy jego imienia, ani nawet pamiątkowej tablicy. Choć z jego patentów korzystamy na co dzień, 99 proc. wrocławian nie wie o jego istnieniu. Świat zna go pod nazwiskiem Charles Proteus Steinmetz. Urodził się we Wrocławiu 9 kwietnia 1865 r. jako Karl August Rudolf Steinmetz.


Przeczytaj cały wpis na Wroclawzwyboru.pl >>


poniedziałek, 14 czerwca 2010
Do tegorocznej powodzi na Odrze można było się lepiej przygotować. Wystarczyło posłuchać naukowców z Uniwersytetu Wrocławskiego, którzy ryzyko wystąpienia powodzi w 2010 r. zapowiedzieli ponad dwa lata temu!

21 marca 2008 r. w Środzie Śląskiej odbyła się konferencja „Gospodarka wodna na Ziemi Średzkiej - stan obecny i perspektywy”. Jej organizatorem był Urząd Miejski w Środzie Śląskiej, a patronat honorowy objął Marszałek Województwa Dolnośląskiego. Na konferencji, która zgromadziła przedstawicieli dolnośląskiej nauki, samorządowców i instytucji odpowiedzialnych za zabezpieczenia przeciwpowodziowe, w tym przedstawicieli RZGW, swój referat wygłosili Henryk Chmal i Marek Kasprzak z Instytutu Geografii i Rozwoju Regionalnego Uniwersytetu Wrocławskiego. Jaki był tytuł tego referatu? Z obecnej perspektywy całkiem wymowny: „Czy grozi nam kolejna powódź?


Okładka pokonferencyjnego wydawnictwa z 2008 r.
 
Chmal i Kasprzak w rzeczonym referacie zwracają uwagę, że po przeanalizowaniu sekwencji katastrofalnych powodzi można dojść do wniosku, iż są one zjawiskiem statystycznym. „Wysoka woda powodująca zalanie dna doliny Odry na odcinku Wrocław – Malczyce pojawia się w cyklu siedmioletnim, czyli co 7, 14 lub 21 lat” – napisali autorzy referatu.

Czy to oznacza, że powódź w dorzeczu Odry można przewidzieć? Okazuje się, że tak! Można to zrobić z zadziwiająco dokładnością i to nawet kilka miesięcy przed jej wystąpieniem!

Już w 2004 r. Henryk Chmal  na łamach „Przeglądu Geologicznego” (vol.52, tom 11, rok 2004) ogłosił swoją „Nową metodę prognozowania powodzi w dorzeczu Odry”. Krótko mówiąc opiera się ona na analizie dwóch tajemniczo brzmiących wskaźników: NAO (North Atlantic Circulation - oscylacja północno-atlantycka) i CI (Circulaltion Index - indeks cyrkulacyjny). Pierwszy z tych wskaźników (NAO) został odkryty przez klimatologów ponad 30 lat temu, drugi stworzył sam wrocławski naukowiec. Po przeanalizowaniu Katalog der Grosswetterlagen Europas nach Paul Hess und Helmut Brezowsky Chmal stwierdził, że „w ostatnich 120 latach w dorzeczu Odry było 25 powodzi, w tym 24 w latach, w których wskaźnik CI osiągał depresję”.


Zmienność CI w metodzie Chmala - źródło: Przegląd Geologicznego, s. 1097, vol.52, tom 11, rok 2004

Drugie odkrycie Henryka Chmala opierało się na wskaźniku NAO: „jeżeli miesięczne NAO, czyli standaryzowana różnica ciśnienia atmosferycznego między Ponta Delgada na Azorach a Stykkisholmur na Islandii w okresie luty–czerwiec spadnie z wartości dodatnich do ujemnych o ponad 4 pkt., a jednocześnie jesteśmy w fazie depresji CI, powódź na sudeckich dopływach Odry wystąpi z prawdopodobieństwem 0,9”.


Spadek NAO w okresie wiosennym i wielkości CI - źródło: Przegląd Geologicznego, s. 1097, vol.52, tom 11, rok 2004

Tutaj znajdziecie więcej informacji o metodzie Henryka Chmala >>

Ale wracając jeszcze do referatu: tam metoda Henryka Chmala została wytłumaczona w nieco bardziej przystępny sposób (mam nadzieję, że niczego nie przekręciłem), otóż powódź wystąpi jeśli:
  • mamy tzw. lato chłodne i wilgotne - spadek wskaźnika CI,  
  • a po nim występuje ciepła zima – oznacza to wysoki wskaźnik NAO. „Po takiej zimie możliwy jest istotny spadek tego wskaźnika, co sygnalizuje wystąpienie letniej powodzi”.
Dla przykładu – sytuacja z 1997 r.:
W okresie od czerwca 1996 r. do maja 1997 r. wskaźnik CI wyniósł wartość ujemną, nie notowaną od 34 lat. Z kolei wartość NAO od lutego do czerwca spadła o 6,8 pkt. Większy spadek NAO w historii wystąpił tylko przed powodzią w 1903 r. – wówczas wskaźnik NAO spadł o 7,2 pkt.

Co najważniejsze, poniżej autorzy referatu dodają:
„Czy zatem grozi nam następna powódź? Akceptując ideę cyklu siedmioletniego, wskażemy na rok 2011, jednak może to być rok wcześniej lub rok później. Należy wyliczać corocznie wskaźnik CI oraz kontrolować zmienność NAO w pierwszym półroczu kalendarzowym”.  

Wychodzi nam zatem, że już w 2004 r. znana była metoda prognozowania powodzi w dorzeczu Odry, zaś dwa lata temu wrocławscy naukowcy ponownie o niej przypomnieli, przewidując wystąpienie powodzi w 2011 r. (+/- 1 rok), wygłosili referat z racjonalnie uzasadnionymi tezami, a w dodatku zrobili to na konferencji, której patronował Marszałek Województwa Dolnośląskiego, a w której uczestniczyli przedstawiciele samorządów i instytucji odpowiedzialnych za kontrolowanie zagrożeń powodziowych. Po wszystkim powstała nawet pokonferencyjna publikacja i… to wszystko. Nikt nie przejął się ostrzeżeniami naukowców Uniwersytetu Wrocławskiego, prawdopodobnie - oprócz autorów referatów – nikt nie zajrzał nawet do tej pokonferencyjnej broszury, wydanej najpewniej za publiczne pieniądze.

Czy ktoś odpowie: dlaczego tak się stało?

Dysponuję skanem broszury pokonferencyjnej, ale wstrzymuję się z publikacją na blogu, do czasu uzyskania stosownej zgody od autorów referatu.

Aktualizacja: Udało mi się pozyskać zgodę na publikację od Pana Marka Kasprzaka - współautora referatu. Poniżej uwaga Pana Kasprzaka o referacie: "
Metoda prognozowania powodzi, która Pana zaciekawiła, została opracowana przez dr Chmala i jest jego autorskim pomysłem, choć badania cykli w przyrodzie mają bogatą tradycję i nie są niczym nowym - literatura na ten temat w odniesieniu do powodzi jest bogata. Dr Chmal jest przekonany o słuszności swoich racji, ja jednak jestem znacznie bardziej ostrożny w wyciąganiu wniosków, zwłaszcza że problem powodzi to bardzo delikatna sprawa. Z całą pewnością stwierdzam jednak, że duże powodzie będą dotykały dorzecze Odry częściej niż w poprzednich (przed 1997), niezwykle spokojnych 50 latach. (...) Proszę także zauważyć, że artykuł przedstawia pewną teorię i nie trzeba się zupełnie do niej odnosić, aby prowadzić rozsądny program osłony przeciwpowodziowej, czego wstępem miał być SIPDO (System Informacji Przestrzennej Dorzecza Odry - Program dla Odry 2006)."

Poniżej prezentuję skany omawianego w tym wpisie referatu:









/Paweł Andrzejczuk/

01:52, wroclawzwyboru
Link Komentarze (21) »
    Czytam i polecam: